Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Opowiadania xD


Opowiadania xD

Komentuj *** Powrót

Dwa opowiadania, ale niepoprawione, więc wybaczcie błędy.


4.Zazdrość...
Bohaterowie: Jonghyun i Key
Gatunek: Romans, komedia
Opis: Inspiracją był filmik z youtube, w którym był Key, była Amber, był Jjong i różne zwierzęta xD

Przez całą drogę do domu Jonghyun milczał, a Key smarkał i kichał rozsiewając zarazki, gdzie popadnie. Taemin odsunął od niego jak najdalej mógł dosłownie wlepiając się w ciało Minho, który raczej nie protestował z tego powodu.
Onew natomiast przysypiał i miał gdzieś to, że prawdopodobnie rano obudzi się z bólem głowy i katarem.
Mieszkali razem, bo tak było fajniej, choć czasami, a raczej bardzo często kończyło się to kacem bądź awanturami o to, kto pierwszy korzysta z łazienki.
- Nareszcie w domu – westchnął Onew i bez żadnego pożegnania zamknął się w pokoju.
- My też idziemy spać – rzekł Minho i poprowadził już prawie śpiącego Taemin’a do ich pokoju.
Kiedy w salonie został tylko blady i zasmarkany Key oraz naburmuszony Jonghyun powróciła wszechogarniająca cisza, którą dopiero po jakimś czasie przerwał Jjong.
- Dużo dzisiaj rozmawiałeś z Amber –stwierdził i zdjął kurtkę po czym rzucił ją na sofę, na której siedział już opatulony w koc Key.
- A tak jakoś się złożyło. Skoro ty nie chciałeś ze mną gadać, to robiła to Amber.
- Ja nie chciałem gadać? – Jonghyun oburzył się i z wrażenia zamiast rozpiąć koszulę, to po prostu ją rozerwał. Guziki potoczyły się po podłodze, ale on w ogóle nie zwrócił na to uwagi.
- No tak. Schowałeś się za laptopem z hello kitty i mordowałeś biedną dziewczynę wzrokiem – Key spojrzał z dezaprobatą na Jjong’a po czym zjechał wzrokiem wzdłóż klatki piersiowej chłopaka, a zatrzymał wzrok dopiero nad paskiem spodni.
- Nie lubię jej i tyle –burknął zdejmując koszulę i również rzucając ją na sofę.
- Od kiedy? – sptał Key zaskoczony stwierdzeniem kolegi – Przecież od początku była dla ciebie bardzo fajną, miłą dziewczyną. Co się stało? – na ustach Key’a pojawił się złośliwy uśmieszek. Czekał, aż Jonghyun coś powie, ale doczekał sie tylko pogardliwego prychnięcia.
- Jonghyun... No przecież wiesz, że to ty jesteś moim przyjacielem...
- Ale ona jest twoją dziecinką – syknął Jonghyun. Key spojrzał na niego z niedowierzaniem po czym wstał i podszedł do niego.
- Jjong... Ty jesteś zazdrosny! – zawołał zachrypniętym głosem. Jonghyun przez chwilę motał się nie wiedząc co powiedzieć, w końcu jednak wykonał swoje pogardliwe prychnięcie z zamiarem skierowania się do ich pokoju, ale nie zdążył, bo Key uwiesił się na jego ramieniu.
- Ej... No daj spokój... Wiesz, że to ciebię najbardziej lubię – Key wiedział jak ugłaskać Jonghyun’a, wystarczyło mu trochę „posłodzić” i odrazu na jego twarzy zakwitał ten piękny, czarujący uśmiech jednak tym razem chłopak nie miał zamiaru tak odrazu przestać się złościć. Zrobił ponurą minę i gdyby wzrok mógł zabijać, to Key leżałby już dawno poćwiartowany.
- Jjong... Obiecuję, że od dzisiaj będę rozmawiał tylko z tobą, będę cię wielbił – choć już bardziej się nie da -, będę czesał twe cudne włosy i mówił jaki jesteś przystojny – Key ostatkami sił powstrzymał się od parsknięcia śmiechem, co zapewne sprawiłoby, że śmiertelnie obrażony i urażony do głębi Jjong kazałby mu spać w salonie.
- Wiem co kombinujesz... – mruknął Jonghyun mrużąc gniewnie oczy.
- Jakże bym śmiał coś kombinować? No Jonghyun... Jestem twym niewolnikiem o panie! – zawołał teatralnie uwieszając się na Jonghyun’ie jeszcze bardziej. Jak na osobę z grypą w dalszym ciągu rozsiewał swój czar no i zarazki.
- Nie chce takiego niewolnika – mruknął i strząsnął z siebie Kibum’a, który nagle posmutniał.
- Wporządku... Dobranoc – nie wiedział dlaczego, ale poczuł się naprawdę urażony tym co powiedział Jonghyun. Zwieszony poczłapał do pokoju i odrazu schował się pod kołdrą. W tym momencie grypa dała mu się naprawdę we znaki. Było mu zimno i w ogóle było beznadziejnie. Przez te dreszcze nie mógł zmróżyć oka, a gdy w końcu mu się to udało poczuł jak do jego pleców przytula się coś dużego i ciepłego.Wiedział nawet kim jest to duże coś. Tego boskiego zapachu się nie zapomina.
- Przepraszam Bummie... – poczuł jak ciepłe powietrze owiewa jego ucho. Zrobiło mu się tak przyjemnie...
- Odsuń się, bo się zarazisz – szepnął rozkoszując się jego bliskością.
- Nieważne... Dzisiaj chcę być przy tobie... – zamruczał składając lekki pocałunek na szyi Kibum’a, który spytał.
- Tylko dzisiaj?
- A chciałbyś żebym był codziennie?
- Bardzo... – dłoń Jonghyun’a powędrowała pod koszulkę Kibum’a, który westchnął czując chłodne ręce na rozpalonym ciele. Znów poczuł jak delikatne pocałunki zdobią jego szyję i odgiął bardziej głowę – Czy to znaczy, że ty też tego chcesz?
- Tak Bummie... Tylko tego chcę...


Co by było gdyby...
Przychodzę tu już któryś rok z rzędu, a w dalszym ciągu czuję ukłucie bólu, kiedy patrzę na jego grób. Powinienem się do tego przyzwyczaić, w końcu czas goi rany. Dlaczego więc za każdym razem ryczę jak głupek? Dzisiaj są jego urodziny i zarazem rocznica śmierci.
Patrząc na jego zdjęcia, które zawsze przy sobie noszę powracają wspomnienia. Szkoda, że on jest już tylko wspomnieniem.

Pamiętam jak dziś, dzień w którym się poznaliśmy. Biegłem szkolnym korytarzem próbując zdążyć na pierwszą lekcję, gdy on wyszedł zza zakrętu. Wpadłem na niego i razem runęliśmy na podłogę. Kiedy spojrzałem w te cudowne oczy pełne życia wiedziałem, że moje serce już zostało przypisane jemu. Zakochałem się, można powiedzieć od pierwszego wejrzenia. Zobaczywszy ten jego uśmiech poczułem jak moje serce próbuje się wyrwać z piersi. Wyglądał na rozbawionego całą tą sytuacją.
- Wyglądasz jakby cię stado diabłów goniło – spojrzał na mnie rozbawiony, kiedy zbierałem rzeczy do torby.
- Notorycznie się spóźniam, więc chciałem chociaż raz zdążyć na zajęcia – odwzajemniłem uśmiech i pomogłem mu wstać.
- Skoro już na siebie wpadliśmy, to jestem Kim Kibum...

Kim Kibum. Patrząc na złote litery na nagrobku zawsze robi mi się zimno. Gdybym w porę zorientował się, co go męczy, może teraz by żył?
Minuty mijają, a ja znów wspominam naszą znajomość.

- Jong... Daj rękę – nie czekał aż mu ją podam, sam ją chwycił i poprowadził w miejsce, gdzie znajdowało się serce – Czujesz?
- Tak, czuję bicie twojego serduszka – uśmiechnąłem się patrząc na jego lekko zaabsorbowany wyraz twarzy.
- Ale bije jakoś inaczej. Jakby szybciej, a tu... – przesunął moją dłoń na swój brzuch – A tu czuję jakby mi coś latało – roześmiałem się.
- Zakochałeś się – stwierdziłem, a na jego ustach pojawił się rozmarzony uśmiech.
- Tak... Zakochałem się...

Ilekroć zamykam oczy widzę jego twarz, słyszę jego śmiech, czuję jego zapach i ciepło. Wiem, że w dalszym ciągu jest przy mnie. Chciałbym go dotknąć jeszcze raz tak jak wtedy...

Urywaliśmy się z lekcji żeby spędzić trochę czasu razem. Schodziliśmy wtedy do piwnic, gdzie znajdowały się dekorację na przedstawienia, stare ławki, krzesła i inne rupiecie.W czasie lekcji nikt tam nie schodził.
Zobaczyłem go jak stoi oparty o filar. Spoglądał w moją stonę uśmiechając się zmysłowo. Powoli rozpinał koszulę odsłaniając cudowne, gładkie ciało. Podszedłem do niego i pocałowałem lekko. Zamruczał z zadowolenia i zsunął koszulę z ramion, które również naznaczyłem pocałunkami. Był taki gorący... Już wtedy zauważyłem, że coś jest z nim nie tak. Może na jego ustach widniał uśmiech, ale w oczach czaiło się coś złego.
- Coś nie tak? – spytał, kiedy przestałem go całować, a jedynie patrzyłem w jego oczy.
- Nie... Przepraszam...
Kochaliśmy się namiętnie na podłodze i choć bolały od niej plecy, nigdy nie zmieniłbym tego miejsca na inne.

W miarę upływu czasu stawał się coraz dziwniejszy. Nagle przestał mieć dla mnie czas, znikał gdzieś na długich przerwach... Traciłem go. Chciałem jednak wierzyć, że wszystko jest dobrze, choć nie było.

Ten wieczór był okropny. Cały czas czułem, że coś się wydarzy. Modliłem się w duchu żeby było to coś dobrego, ale... Kiedy Kibum wszedł do mojego pokoju utwierdziłem się w fakcie, że nic dobrego się nie stanie.
- Cześć Kibum... Tęskniłem – uśmiechnąłem się, ale on pozostał niewzruszony. Maska. Tak wtedy wyglądała jego twarz. Jak cholerna maska.
- Ja tylko na chwilę... Chcę ci podziękować za wszystkie chwile, które ze sobą spędziliśmy. Było mi naprawdę dobrze z tobą...
- Nie rozumiem?
- Chcę powiedzieć, że to koniec Jonghyun. Kocham cię... I zawsze będę.
Wyszedł zostawiając mnie całkowicie samego z tym mętlikiem w głowie. Chciałem za nim pobiedz, chciałem żeby mi wszystko wyjaśnił, ale nie pobiegłem...

Obudziłem się zlany potem, nerwowo zapalając lampkę stojącą na szafce. Spojrzałem na niego. Spał tak spokojnie, oddychając miarowo i uśmiechając się przez sen.
Sen... Ten sam koszmar, niezmiennie od sześciu lat. Co by było, gdybym wtedy za nim nie pobiegł... Przytuliłem się do niego i odetchnąłem z ulgą.
- Nie opuszczaj mnie... – szepnąłem przytulając go mocniej do siebie.
- Nie opuszczę...





Kira:


Boże, Kobito ^-^, ja cie po prostu kocha
Przeczytałam twoje opowiadania, (chociaż nie ma ich za dużo, niestety :[ )
i uważam że są świetne :DD
Haha, the best jest z Oniim i Teaminem ;D
no po prostu masz talent :]
Czekam na więcej
dynamic-78-8-70-211.ssp.dialog.net.pl | brak www IP: 78.8.70.211








25256
zostaw wpis
ukochaj maniaka
shinee tube
forum yaoi love

2011
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Sierpień
Lipiec
Czerwiec


decay my name is minho whore